• Wpisów: 1189
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis: 49 dni temu, 12:59
  • Licznik odwiedzin: 116 081 / 2620 dni
 
marcepan99
 
Czytasz, więc żyjesz podwójnie:
kiedy odszedłes.JPG


“Jest tylko jedne wyjście, które mogę ci przedstawić, bo widzę je codziennie. Trzeba żyć. Angażować się we wszystko i starać się nie myśleć o siniakach.”



Fajerwerków  brak.  Jednak może i warto sięgnąć po "Kiedy odszedłeś" jest to kontynuacja "Zanim się pojawiłeś", która miała swoją ekranizacje, i na której się troche popłakałam. Druga część jest życiem bez Willa, tego który nadał sens Lou. Książka, głównie opiera się na losach Lou, dużo wątków ma córka Willa, gdzie Lou się nią zajmuję, chce jej pomóc poznać swego ojca. Dzięki niej Lou nabiera życia. Po przeczytaniu zrozumiałam,że czasami to My sami nie pozwalamy na nowe życie, swoje życie. Tylko tkwimy w tej przeszłości, miłości, stracie.

“Uczysz się z tym żyć, z tą osobą. Bo ona z Tobą zostaje, nawet jeśli nie jest już żywym oddychającym człowiekiem. To nie jest ten sam miażdżący smutek, który się czuło na początku, taki, który cię zalewa i sprawia, że chce ci się płakać w nieodpowiednich miejscach i że czujesz irracjonalną złość na tych wszystkich idiotów, którzy jeszcze żyją, podczas gdy ten, kogo kochasz, nie żyje. Po prostu powoli się do tego przyzwyczajasz. Jakby ciało zabliźniało się wokół rany.”

  •  
  • Pozostało 1000 znaków